Jan Trąbka

Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Język symboliczno-inseminacyjny sposobem wyrazu rzeczywistości potencjalnej
 
Był pełen entuzjazmu i wielkich marzeń czas, gdy spodziewano się, że teorię informacji, a właściwie formalną teorię pomiaru informacji C. Shannona, zastąpi termin "nauka", a określenie "informacja", wygenerowana przez cybernetyczną teorię komunikacji, wyruguje słowo "wiedza". Natomiast rolę encyklopedii, odstawionej do lamusa historii lub muzeum, przejmą nośniki informacji, twarde dyski, CD-ROMy itp. osiągnięcia technologiczne (1). Nadzieje okazały się płonne. Jedynie kilka rodzajów wiedzy eksplikatywnej i ekstrawertycznej mogło być zluzowane przez informację. Cybernetyczna łączność obsługiwana przez teorie informacji i regulacji, narzuca surowy reżim na warunki przekazu i przetwarzania, aby matematycznie określona komunikacja mogła realizować się w technicznych obwodach regulacyjnych, z pętlami często zamykającymi się w zewnętrznym, pozamózgowym otoczeniu. Także w samym mózgu sytuacja gruntownie zmienia się w zależności od aspektu eksploatowanej świadomości, czyli rodzaju włączonego oświetlenia (2). Tylko świadomość egzystencyjna, ekstrawertywna, eksplikatywna, ideacyjna tzw. świadomość "na wynos", rodzi informację, a sama zostaje zrodzona przypuszczalnie w warstwach korowych mózgu przy współudziale świadomości esencyjnej, implikatywnej i pojęciowej, czyli przez "światło życia" emergujące w całym narządzie (3). Wysiłek majeutyczny świadomości esencyjnej miałby polegać, według I. Kanta, na transcendencji, czyli na przenikaniu treści semantycznych pojęć do idei. Sztywne przenoszenie technicznego myślenia na sytuacje biologiczne, psychologiczne, a nawet fizyczne i astronomiczne wydaje się wielokrotnie nieprawomocnym nadużyciem. Sensownie o informacji można mówić wtedy, gdy wyróżni się źródło, kanał lub tor przesyłania informacji, złożony z nadawcy i odbiorcy sygnału oraz gdy obydwa bieguny linii przekaźniczej połączone są konwencją - kodem. Obydwie "wysokie strony" muszą się wcześniej umówić odnośnie reguł kodowania. Gdy piorun uderza w szczyt góry w czasie burzy, gdy obiekt astronomiczny czerwony karzeł, czy czarna dziura wysyła resztkowe, fluktuacyjne promieniowanie, gdy pies warczy, gdy niemowlę kwili lub gaworzy, to realizuje się łączność, ale nie informacyjnego typu. Dla obserwatora nie włączonego w obwód łączności, wiadomości, zjawiska sygnalizacji, posłańcy (messengers) nie są źródłem informacji. Działanie neuromediatorów, ligandów, inskryptorów białka na błonie komórkowej ma charakter regulacyjny, sygnalizacyjny ale nie uruchamia kręgu informacyjnego, który musi "wcielać" trzecią, pośrednią fazę abstrakcyjno-przeliczeniową. Myślenie pojęciowe, powstające na bazie biologiczno-chemicznej także nie niesie informacji. Chmury pojęciowe powstające w mózgu jako indukcje genetyczne, jako wynik przyciągnia atraktora, choć posiadają swą grubość, gęstość i intensywność, choć posługują się swoistą algebrą i topologią, nie mają formy, bo nikt ich we formę nie wsadził ("in-formare" to znaczy wkładać w formę) (4,5). Dzięki świadomej, dwukierunkowej, śródmózgowej trangresji esencyjne pojęcia przechodzą w egzystencyjne idee, formułujące materiał informacyjny (6,7). Idee, wysekrestowane z chmury pojęciowej mają ostre brzegi, a dopiero otrzymawszy nazwę - imię, jak na chrzcie - stają się lingwistyczną cegiełką, czyli jednostką informacyjną. I w czasie transgresji można się potknąć. Bogaty materiał "patologiczny" potwierdza fakt wzajemnego, śródmózgowego - aczkolwiek nie zawsze prawidłowego - przechodzenia pojęcia w ideę. I. J. Good zebrał antologię idei niedopieczonych, tzn. pojęć, które jeszcze nie "oczyściły" się należycie z esencyjnych treści i przez to nie mogą przekroczyć egzystencyjnego progu. A kiedy pomimo zanieczyszczeń znajdą się nielegalnie w kontekście ideacyjnym działają wybuchowo jak mina lingwistyczna, rozsadzając go. Na przeciwległym biegunie wewnątrzmózgowej psychicznej spirali znajdują się idee zdegenerowane, z których całkowicie uszedł esencyjny "duch" i pozostała tylko bezużyteczna powłoka, jak chitynowy pancerz, z którego już wyfrunął motyl. To ogniwo degeneracji idei zostało uzupełnione na podobieństwo arystotelowskiego, ale odwrotnego procesu aktualizacji. Jedna świadomość naturalna, przyczynowo-skutkowa (10), gnozyjna (11) w sytuacjach brzeżnych, krańcowych rozdziela swój pełny zakres na dwa apartamenty: egzystencyjno-informacyjny i esencyjno-inseminacyjny. Pomysł wprowadzenia aspektu inseminacyjnego sygnalizacji, jako przeciwieństwa informacji słownej należy do mnie i biorę za to pełną odpowiedzialność (12,13). Dzięki technice wydobyły się na światło dzienne tzw. wartości zarodnikowe (seed values) funkcje i zbiory zarodnikowe (seed functions, sets) i odrestaurowano starożytne pojęcie i idee "ziarna" (semen) oraz "zarodników", które według Anaksagorasa, obok źródeł wolnej, rozproszonej energii, stanowiły zasadniczy składnik pierwotnego, mitologicznego chaosu (14,15). Teorię panspermii S. Arrheniusa należy wzmiankować w niniejszym związku. Wszak funkcjonują przekazy zarodnikowe, genetyczne, intuicyjne, dokonujące się bez udziału świadomości i bez pośrednictwa słów, a więc sygnalizacja ukryta, niedostępna do bezpośredniej obserwacji, tajemnicza, ale nie tajna, ani nie zaszyfrowana przez człowieka. Co najwyżej przed człowiekiem. W odróżnieniu od inseminacji informacja - wiedza musi mieć charakter jawny, świadomy i podmiotowy; może operować wyłącznie ideami, czyli samodzielnymi, w pełni sformalizowanymi obiektami psychicznymi, łatwymi do operowania i modelowania. Natomiast pojęcia pędzą niesamodzielny żywot psychiczny i zawsze muszą dysponować podpórkami - punktami odniesienia w postaci referencji relatywistycznych, probabilistycznych, ukrytych, intrawertycznych, rozmytych lub wirtualnych (16). Instytucja potocznego języka oddaje się na służbę ideom i z gorszym skutkiem - pojęciom. Wielu badaczy, których przedstawicielem był L. Wittgenstein (17) uważa, że w rzeczywistości potencjalnej, pojęciowej człowiek powinien milczeć, wyłączyć język, aby nie demonstrować logofagii, czy logomachii. Oczywiście gdybyśmy poszli za tego rodzaju radykalnymi wskaźnikami wtedy zapanowałaby grobowa cisza. Wielokrotnie bowiem w życiowej praktyce przekonywujemy się, że to nieprawda iż na świecie funkcjonuje tyle rzeczy, ile słów może pomieścić język. Są bowiem przypadki, w których jedno słowo dotyczy wielu rzeczy i na odwrót są rzeczy, na wyrażenie których brakuje słowa. Niemniej słusznym wydaje się, abyśmy zdawali sobie z tego sprawę i sygnalizowali fakt stąpania po grząskim gruncie pojęciowym. H. Vaihinger proponuje, aby wszelkie relacje pojęciowe opatrywać znacznikiem "tak, jakby". (Stąd nazwa kierunku filzofii "als, ob") (17). W celu stępienia pozornego ostrza języka semantycznego wielu filozofów, jak A. Korzybski (19), E. Cassirer (20), B. Russel (21) poszukiwali "miękkiego" języka specjalnie przeznaczonego do wyrażania pojęć, czyli słów - pseudoforemek, w które zmieściłaby się nieustannie oscylująca, o znebulizowanych brzegach otoczka znaczeniowa. Bo pojęcie to objuczony różnymi semantycznymi pakietami wielbłąd, który absolutnie nie może przecisnąć się przez wąskie, egzystencyjne ucho igielne. Idee muszą być "cienkie" i przenikliwe jak strzała, aby głęboko penetrować i sondować teren. Gdy neurofizjolodzy (22) zmuszeni byli pisać o związkach semantycznych między neuronami, które tak jakby kontaktowały się między sobą w swoich, tzn. całego narządu, sprawach futurystyczno-historycznych, to zmieniali kolor atramentu lub papieru, ostrzegając czytelnika, że tekst należy brać cum grano salis, że zmienia się "dysk", czy konwencja. Fakt pojmowania, odległego od zrozumienia, usprawiedliwia alegoryczny i metaforyczny styl wyrażania. W ostatecznej konkluzji przedyskutować należy, czy obok języka informacyjnego, rozwiązującego jednoznacznie i punktowo problemy komunikacji, funkcjonuje język inseminacyjny, który obsługuje związki rzeczy możliwych, ale jeszcze nie istniejących, który zapładniając intelekt pomysłami raczej otwiera, niż zamyka kwestie wzajemnej łączności. Języki dzielą się na formalne (informacyjne) oraz symboliczne (inseminacyjne). Każdy ich rodzaj występuje w wielu odmianach. Język naukowy, czyli filozoficzny należy do grupy formalnej. Matematyka ma całą paletę języków np. topologii, czy algebry itp. Obecnie jesteśmy świadkami tworzenia się naukowego języka teorii chaotycznej, którego w sposób automatyczny nie można identyfikować ani przenosić na języka symboliczny, inseminacyjny gnozyjnej hipotezy chaosu. Atraktor w gnozie posiada inną konotację, niż atraktor w teorii naukowej (24). Języka inseminacyjnego nie można traktować w sposób dosłowny, literalny, ale przenośny, alegoryczny. Języki formalne posługują się ewidentną gramatyką i logiką, natomiast w wypadku języków symbolicznych, inseminacyjnych wszelkie domniemywane, aluzyjne reguły logiczno-gramatyczne niewątpliwie funkcjonują, ale w ukryciu bo są wtopione w strukturę układu. Nie można wyobrazić sobie, aby roślina z ziarna, embrion z zarodka, czy program implementowany w komputerze rozwijał się od przypadku do przypadku bez uprzednich założeń teleologicznych lub bez elementów preformacji. Cząsteczki lub atomy krystalizują się według tylko im znanych prawideł tak, że powstaje spontanicznie "logiczna" sieć. I tu tkwi problem, że inseminacyjność, czy symbolika nie spada z nieba, ani nie spływa w chmur, ale wynika z ukrytej organizacji, czyli z technologicznie wbudowanej logiki i gramatyki. Jeżeli N. Chomsky pisze o gramatyce germinatywnej, nie gotowej ale dopiero rozkręcającej, to spotyka się z uznaniem (25). Jeżeli w podobnym duchu rozprawia się o języku germinatywnym lub inseminacyjnym, to natrafia się na opór. Można do pewnego stopnia usprawiedliwiać wahania i wątpliwości, bo język inseminacyjny nie ma własności fenomenologicznych, ani leksykonu, ani syntaksy. I słusznie i ekonomicznie, bo powstaje dla rzeczy możliwych, ale jeszcze nie istniejących. Po co produkować ewentualne buble lingwistyczne. Niemniej owe cechy ukryte języka inseminacyjnego, wynikające z tzw. immanentnego nie - materializmu (26) dają o sobie znać, gdy rozwój wkracza na drogę patologiczną, gdy odstępuje od kierunku głęboko wpisanego w sytuację wewnętrzną, czyli logikę i gramatykę układu. Jakkolwiek zarówno korektura wzrostu, jak i katastrofa rozwojowa, z rozpadem i zgubą systemu, dokonuje się równocześnie pod wpływem niekorzystnych, obserwowalnych warunków zewnętrznych. Lingwistyka informacyjna i inseminacyjna kroczą w różnych kierunkach. Ściśle rzecz biorąc są na jednym kierunku, ale mają przeciwne zwroty. Lingwista - informatyk podąża w górę rzeki, do jej źródeł, osiągając zrozumienie, definicję stanu aktualnego i jednoczesny opis faktologii. Zdecydowanie inne cele przyświecają lingwiście używającemu języka inseminacyjnego, zapładniającego wyobraźnię i rozbudzającego fantazję oraz inwencję. Lingwista posługujący się językiem symbolicznym pomyka w dół rzeki, aż do jej ujścia gubiącego się w bezkresnym horyzoncie morza. Po drodze niza kolie z korali mieniących się tęczą kropel rosy, próbuje hermeneutyki poetyckiej, wydaje sądy i wywala wielokrotnie otwarte drzwi, niczego nie załatwiając konkretnie. Język informatyczny eksploatuje prawie wyłącznie racjonalne pokłady intelektu; składniki motywacyjno-emocjonalne - o ile dysponują znaczną siłą przebicia - mają charakter raczej balastujący i zakłócający. Odwrotnie sytuacja przedstawia się, gdy z mózgu wynurza się język inseminacyjny, w którym nie tylko rozum, ale energetyczny napęd, wektory nastawienia odgrywają zasadniczą rolę środków wyrazowych. Zmiana konwencji z poważnej za żartobliwą, aluzyjność czy metaforyka, dokonują się głównie dzięki czynnikom pozaracjonalnym, jak zmiana barwy głosu, intonacji, intensywności oraz rozkładu akcentów. Słowa mowy informacyjnej "zagęszczają" i zacieśniają konkret, przez co głębiej sondują otaczającą rzeczywistość. Najlepiej nadają się do opisów tautologicznych i jednoznacznych. Przeciwnie słowa mowy inseminacyjnej "rozwadniają" i topią swój konkret na tyle, aby można przepiąć łuk metaforyczny między znaczeniowo odległymi obiektami, jak. np. lampa w parku i księżyc - żyrandol występujące dla zakochanej pary jako niedyskretni świadkowie. Język inseminacyjny staje się odkrywczy i twórczy przez bogactwo skojarzeń, niemożliwych w mowie informacyjnej, której słowa fungują jak żyletki czy brzytwa. Większość poezji zawdzięczamy inseminacji. Ciekawym, choć z całą pewnością niełatwym przedsięwzięciem doświadczalnym byłoby porównanie fonogramów mowy informatycznej i inseminacyjnej. Osnowa fizyczno-akustyczna aparatu mowy - istniejącego cudu natury - mogłaby być jednakowa w obu przypadkach. Natomiast ogromne różnice informatyczno-inseminacyjne najprawdopodobniej zasadzały się w twórczych, wyobrażeniowych "mechanizmach" psychicznych. Nie bez pożytku dla języka inseminacyjnego są gesty i mimika. Badania kliniczne afazji, które ostatnio wniosły wiele światła w zagadnienie powstawania i funkcjonowania mechanizmów językowych zgodnie z duchem jednoczącej gnozy (27) raczej nie potwierdziły proponowanego rozróżnienia między językami. Jakkolwiek informacje bardziej wiążą się z lokalnymi, korowymi wzorcami architektoniczno- funkcjonalnymi, podczas gdy inseminacje rodziłyby się przypuszczalnie w całym mózgu i to przeważnie w istocie białej mózgu. Także metody obrazowania mózgu nie wykryły żadnego zjawiska, które mogłoby być odpowiednikiem kodowania, czyli fazy pośredniej między polami recepcyjnymi a eferentnymi kory mózgowej (28). Z generycznego języka inseminacyjnego wywodzą się różne pochodne języki symboliczne, np. język wewnętrzny ustroju, którym posługuje się kuriosum medycyny psychosomatycznej, tzw. mowa narządowa. Jej niemego, tajemniczego wyrazu nikt nie rozumie, ale trudno zaprzeczyć symptomatologii jej zaburzonej funkcji. Tzw. zmowa neuronów to także przykład związku wykorzystującego inseminacyjne, nieprzetłumaczalne środki łączności śródmózgowej. Rozwój nowotworu w oragnizmie także nie odbywa się bez abstrakcyjnej, symbolicznej kontroli. Nie przyznawanie się do gruntownej niewiedzy w sprawach nie-formalno lingwistycznej sygnalizacji, ignorowanie tego ledwie oficjalnie zauważanego problemu inseminacji w postaci bezsłownej łączności, to nieroztropne stawianie sprawy. Wielu rzeczy można nie rozumieć, ale dlatego tylko, że coś nie należy do arsenału nauki, to nie powinno być eliminowane z intelektualnego horyzontu. Gnoza sugeruje środki zaradcze na tego rodzaju ignorancyjną uczoność (ignorantia docta).

Przypisy

1. Trąbka J. (red.) - Informatyka medyczna. Wyd. DREAM, Kraków 1992.

2. Eccles I. - Facing reality. Heidelberg Science Library 1970, 13, 8-24.

3. Trąbka J. - Mózg a jego jaźń. Wyd. UJ, Kraków 1990. - O istocie świadomości. [w:] O naturze świadomości, Szyszko-Bohusz A. (red.), Wyd. Nauk. P.T.P., Kraków 1997, 137-142.

4. Gundersson K. - Scientific results and mind issue: some after thoughts. [w:] Consciousness and brain, Plenum Press, New York - London 1976, 273-392.

5. Good I. J. - Food for thought. [w:] Interdisciplinary investigation of brain, Nicholson I. P. (ed.), Plenum Press, London - New York 1972, 213-215.

6. Trąbka J. - Fenomenologia świadomości. [w:] Humanistyka i przyrodoznawstwo, Wyd. ART, Olsztyn 1996, 9-19.

7. Trąbka J. - Noumeny świadomości. [w:] Humanistyka i przyrodoznawstwo, Wyd. ART, Olsztyn 1997, 7-17.

8. Good I. J. - wyd. The scientis speculates: Antology the partially backed ideas. Unicorn Books, New York 1975.

9. Trąbka J. - Natura objawia swą moc. Gnoza współczesna. Wyd. DREAM, Kraków 1993.

10. McGinn C. - Problem of consciousness. Blackwell, London 1991.

11. Trąbka J. - Gnoza to znaczy wiedza. Antykwa, Kraków 1998.

12. Trąbka J. - Informacja. [w:] Komputery w medycynie, Wyd. PTC, Łódź 1994,1,45-50.

13. Trąbka J. - Definicje informacji i koncepcje pochodne. Materiały do V tomu Encyklopedii Kultury Polskiej XX wieku, Warszawa Inst. Kultury, 1-7 (w druku).

14. Anaksagoras - cyt. za Nietzsche F. W., Pisma pozostałe 1862-1895. Interesse, Kraków 1993, 166-180.

15. Parandowski J. - Mitologia. Czytelnik 1965, 12, 41.

16. Trąbka J. - Universum semanticum. Myślenie pojęciowe. [w:] Wiadomości Psychiatryczne, Wrocław (w druku).

17. Wittgenstein L. - Philosophical investigations. Blackwell, Oxford 1953,1,31-67.

18. Vaihinger H. - Die Philosophie des "Als Ob". - cyt. za Tatarkiewiczem W, Historia filozofii, PWN 1970, 3, 104-105.

19. Korzybski A. - Science and Sanity: An Introduction to Non-Aristotelian Systems and General Semantics. The International Non-Aristotelian Library Publishing Company, Lancaster 1933, 1-37.

20. Cassirer E. - Philosophy of symbolic forms. Yale Univ. Press., New Haven 1957.

21. Russel B. - Human Knowledge: Its scope and limits. Simon & Schuster, New York 1948.

22. Kuffler S., Nichols J. G., Martin A. R. - From neuron to brain. Sinauer Associates Inc., Simderland Mass. 1984, 489.

23. Stewart I. - Czy Bóg gra w kości. Nowa Matematyka chaosu. PWN, Warszawa 1994.

24. Trąbka J. - Gnoza a nauki neurologiczne. Antykwa, Kraków 1997.

25. Chomsky N. - Language and mind. Harcourt Brace Jovanovich Inc., 1968, 83.

26. Mijuskovic B. - Contingent Immaterialism. B. R. Gruner, Amsterdam 1984.

27. Weil A. T. - The natural mind. Jonathan Cape, London 1973.

28. Mettler E. J. - Brain behavior relations in aphasia studied by Positon Emission Tomography. Neuropsychology's Technological Fronties Annals of New York Academy of Sciences - 1991, 620, 128-152.


Uwagi:

Artykuł został opublikowany w: Matematyka - Język - Przyroda. Wydawnictwo Naukowe Instytutu Filozofii, UAM, Poznań 2000, LXVI, 179-186.